Strona Główna

Następne Transmisje:

26/05/2022 –  UROCZYSTOŚĆ WNIEBOWSTĄPIENIA PAŃSKIEGO – 19:00

29/05/2022 – VII NIEDZIELA WIELKANOCNA – 11:00


Kościoł jest otwarty na wspólną modlitwę. Zachęcamy wszystkich wiernych naszej parafii do uczestnictwa w żywej Mszy Świętej.
·     Osoby którzy chcą mogą dalej nosić maskę lub przyłbice
·     Myjemy ręce przy wejściu do kościoła żelem antybakteryjnym



Z biuletynu

Wstrząsnęła mną ostatnio informacja, że główną przyczyną śmierci ludzi młodych (od 5-35 roku życia), obojga płci, jest samobójstwo. Odebranie sobie życia jest tematem trudnym do rozważania, niemniej  może ono i moim zdaniem, powinno stać się, punktem wyjścia do zastanowienia się nad czynnikami, które spowodowały drastyczny wzrost tego typu tragedii we współczesnym społeczeństwie. Samobójstwo jest ostatecznym krzykiem rozpaczy człowieka zdesperowanego. Specjaliści piszą, że jego przyczyną jest wykluczenie, alienacja z grupy, czy społeczności. Uczucie wszechogarniającej samotności bez wiary, że stan ten może się zmienić.

Człowiek jest istotą społeczną i spełnia się w relacjach z innymi ludźmi, w społeczeństwie. Zatem nie jest bezprawnym dopatrywanie się powodów tego, co dzieje się z jednostką, w stanie otaczającego go świata w ogóle. W wieku XX, a nawet już wcześniej zapoczątkowany został szereg zmian, które doprowadziły do stanu obecnego. Można to skrótowo nazwać laicyzacją, czyli ureligijnieniem lub zeświecczeniem. Jest to stan, w którym nastąpiła decentralizacja kulturowa, rozbicie kulturowe, które jest pochodną postępującej obecnie coraz dynamiczniej, dechrystianizacji. Stan ten pięknie ujął w słowa Fryderyk Nietsche nazywając go „śmiercią Boga”. Nie chodzi tu bynajmniej o pochwałę ateizmu, o co filozof był często posądzany, ale o wyrażenie poglądu na temat kultury, która straciła metafizyczny punkt odniesienia – kultury, w której „świat nadzmysłowy utracił swą skutkującą siłę”. Pojęcie „Śmierć Boga” określa w sposób metaforyczny taki stan kultury zachodniej, w którym życie zmysłowe nie jest już regulowane przez metafizyczne pojęcia bądź nadzmysłowe ideały. Kultura zachodnia stała się zatem bytem pozbawionym wyznaczników stałych, w postaci stabilnych wartości. Wybitny socjolog Émile Durkheim, napisał iż „Bóg to społeczeństwo” – że tylko dzięki metafizycznej„obróbce” może zostać tworzone i reprodukowane to, co społeczne i że wraz ze „śmiercią Boga” umiera również to, co dotychczas zwano społeczeństwem.

Znaleźliśmy się obecnie w takim puncie historycznym, w którym kultura zachodnia nie tylko walczy ze skutkami nachalnie forsowanej dechrystianizacji, czyli wykluczania Boga z życia społecznego i jednostkowego, oraz powolnego oderwania wielosetletniego przywiązania do chrześcijańskich tradycji, ale także okazała się zupełnie niezdolna do wytworzenia jakichś substytutów dla usuwanego, ze swego obszaru, Boga, tego, którego stara się obalić. Przy brutalnym rugowaniu chrześcijańskiego sytemu wartości, kultura zachodnia okazała się niezdolna do wytworzenia nowych idei, z których wynikałby jakiś stały porządek wartościujący. W miejsce starych wartości nie weszły żadne nowe uniwersa symboliczne. Całe życie zbiorowe zaczęło krążyć wokół dynamiki życia rozumianego jako amorficzny pęd. Pisaliśmy niedawno o tym, czego konsekwencją jest samonapędzająca się komercjalizacja życia społecznego. Tym samym zachodnia kultura przestała być kulturą w normatywnym znaczeniu tego słowa, gdyż przestała formować i kształtować życie ludzkie. Porządek rzeczy został odwrócony i to amorficzny pęd życia wytwarza tymczasowe twory, które jednak nie mają mocy tworzenia lub regulowania życia zbiorowego. W takim społeczeństwie bez stałego sytemu wartości do których mógłby się odnieść, nowy człowiek jest bardzo, ale to bardzo samotny. Co ciekawe sekularyzacja nie oznacza całkowitego odreligijnienia. Zadziwiające jest to, że „nowi ludzie” niekoniecznie identyfikują się jako osoby niereligijne. Co więcej – mogą uważać się nawet za ludzi głęboko duchowych, tylko na swoich warunkach. W ich przypadku zasadniczą  kwestią jest zdystansowanie się od teizmu chrześcijańskiego, jako sposobu objaśnienia świata i moralnych struktur na jakich zbudowane jest społeczeństwo. Większość z tych świeckich wykazuje tzw. „nieagresywną tożsamość świecką”, a moralność chrześcijańska już nie obciąża ich sumienia ani nie ustanawia fundamentalnych wartości. Swoistym przykładem takiej postawy jest religijność tradycyjna, której przykładem jest stawienie się raz do roku w kościele z koszyczkiem w celu pokropienia go. Czy jednak, można by zapytać, re-chrystianizacja, powrót do Boga, może zapobiec bolączkom współczesnego społeczeństwa, jego atomizacji i wreszcie samotności człowieka? Czy człowiek wierzący może być samotnym? W tym przypadku, mówiąc o wierze, mamy na myśli  człowieka wierzącego i praktykującego, żyjącego w codziennym życiu wiarą, wartościującego swoje życie, swoje zachowanie, postępowanie – wiarą, czyli takiego, który swoje całe życie oparł na Bogu. Człowiek taki  mając Boga w swoim sercu, wierzy i wie, że On go kocha, słucha, rozumie, wspomaga. Przeciwnicy takiego spojrzenia na wiarę uważają, że wiara w Boga narzuca im pewne ograniczenia, normy moralne, które czasami mogą wydawać się staroświeckie. Okazuje się jednak, że te normy są światłem, siłą i mocą potrzebną do przezwyciężania trudności. Jeśli więc samotność i alienacja jest rozumiana jako pewien stan emocjonalny człowieka wynikający najczęściej z braku pozytywnych relacji z innymi osobami, w tym także z Osobą samego Boga, być może więc  antidotum na choroby naszego wieku jest zbliżenie się do tego który tak bardzo nas ukochał. (M.I.)


List Ks. Biskupa Wiesława Lechowicza, Delegata Konferencji Episkopatu Polski ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej o szczepionce.

List Konferencji Biskupów Anglii i Walii w sprawie sczepienia.