a.zHolding Page



„I tylko pamięć została, po tej katyńskiej nocy…. Pamięć nie dał się zgładzić. Nie chciała ulec przemocy”.

                Mija 81 lat od popełnienia przez Związek Sowiecki mordu na 22 tysiącach jeńców polskich, na oficerach, lekarzach, nauczycielach, księżach, osadnikach wojskowych, jednym słowem na inteligencji polskiej. 81 lat to szmat czasu. Dlaczego wciąż, z uporem, powracamy do tamtych wydarzeń i to teraz, kiedy prawda została odkryta? Winni wskazani. Dlaczego wciąż rozdrapujemy tę ranę, zmuszamy się do zaglądania do tych piekielnych dołów śmierci?

Dlatego, że w mordzie katyńskim skupia się jak w soczewce wszystko to, co jest naszą wielką słabością polityczną, to co powinno, a nie jest nauką polityki realnej. Dlatego, że zbrodnia tak straszna, przez tak długi czas była kartą przetargową, że o prawdę o niej, tak długo trzeba było walczyć. Dlatego, ze historia katyńska, powinna była być dla nas lekcją. Dokładnie z tego samego powodu pamiętać powinniśmy o tragedii smoleńskiej z roku 2010, która jest tej lekcji utrwaleniem.

                A zatem Katyń, rok 1940. Strzałem w tył głowy zamordowanych zostaje 22 tysięcy Polaków. W roku 1941, kiedy Hitler napada na swego przyjaciela Stalina i czas miłości niemiecko – radzieckiej pryska, kiedy na gwałt potrzeba do walki z Niemcami żołnierzy, padają pytania o tych 22 tysięcy zdolnych, chciałoby się wierzyć, do walki żołnierzy.  Podobno Beria w odpowiedzi na pytanie o nich, wymijająco mówił o poważnym błędzie, który został popełniony. Stalin zaś opowiada, że uciekli oni do Mandżurii. Byłoby to śmieszne, gdyby nie to, że jest tak upiornie straszne. W kwietniu 1943 r Niemcy znajdują doły śmierci w Lesie Katyńskim. Powołana zostaje międzynarodowa komisja lekarska, która w maju sporządza protokół, w którym stwierdza, że na podstawie zeznań świadków i znalezionej przy zwłokach korespondencji, notatników, gazet itp. wynika, że egzekucje miały miejsce w miesiącach marcu i kwietniu 1940 roku. Jako przyczynę śmierci wykazują wyłącznie strzał oddany w potylicę. Obdukcje szczątków prowadziło wówczas siedmiu profesorów medycyny sądowej –Węgier, Czech, Duńczyk, Włoch, Bułgar, Chorwat i Rumun oraz profesorowie medycyny: Belg, Fin, Holender, Słowak oraz Szwajcar. Każdemu z nich przyszło drogo zapłacić za udział w pracach ekshumacyjnych i jednoznaczne wskazanie winnego. Stalin, rzecz jasna, odpowiedzialnością za zbrodnię natychmiast obciążył Niemców. Słowo jednego zbrodniarza stanęło przeciwko słowu drugiego. W tej sytuacji Berlin potrzebował niezależnej i wiarygodnej instytucji, która wskazałaby sprawcę. Ponieważ próby sprowadzenia przedstawicieli z Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża spełzły na niczym, bowiem MKCK nie chciał drażnić wschodniego sprzymierzeńca, zebrano wspomniana powyżej Międzynarodową Komisję Lekarską, by zaświadczyła, że tym razem Goebbels nie kłamie.

                Polityka niedrażnienia Rosji sowieckiej trwała jednak dalej. Mimo upominania się strony polskiej o Katyń, zapanowała zmowa milczenia. Co więcej, wyżej wymienieni eksperci spotkali się z szykanami i oskarżeniami środowisk lewicowych, w swoich krajach; niektórzy byli więzieni i prześladowani bezpośrednio przez NKWD. Warto poznać historie tych ludzi, bo to bardzo pouczająca lekcja o sile i słabości ducha.

                A potem znów powiały wichry historii, zmieniły się fronty, nastała zimna wojna i nagle zachód, który bardzo starał się nie pamiętać o Katyniu, przypomniał sobie o nim. Nowe realia polityczne sprawiły, że zbrodnia ta stała się potrzebna w rozgrywce propagandowej z Sowietami. I chociaż Zachód znów potraktował Polaków instrumentalnie, to jednak prace Komisji Specjalnej Kongresu Stanów Zjednoczonych do Zbadania Sprawy Mordu w Katyniu, nazywanej potocznie Komisją Maddena, niosły nadzieję, że prawda przebije się do szerokiej opinii publicznej. Nie ma już dzisiaj wątpliwości, że Londyn i Waszyngton wiedziały bardzo dobrze o tym, co stało się w Katyniu. W 2015 roku odtajniono 62 dokumenty, gdzie na ponad 200 stronach odnotowane są reakcje brytyjskiej administracji na mord katyński. Dokładny raport na temat zbrodni katyńskiej napisał już 24 maja 1943 roku Owen O’Malley, brytyjski ambasador przy Rządzie RP na uchodźctwie. O’Malley wylicza w nim w pięciu punktach dowody potwierdzające, że polscy jeńcy zostali zamordowani przez Sowietów. Jednym z załączników do raportu jest dokładny opis odnalezionych ciał i przedmiotów, wskazujący, że zbrodni dokonano w 1940 roku. Pełen raport O’Malley’a został opublikowany przez MSZ i na stronie MSZ można go znaleźć. Ciekawe zresztą, że Brytyjczycy stosunkowo długo odnosili się wrogo do ujawniania prawdy o Katyniu, bo aż do roku 1979. Początkowo było to spowodowane dokładnie tymi samymi pobudkami, które doprowadziły do postanowień jałtańskich i do decyzji niezaproszenia Polaków do wzięcia udziału w paradzie zwycięstwa. Potem zaś? Jeszcze w 1971r., kiedy głosowano wniesienie sprawy katyńskiej na forum ONZ rząd londyński zajął zdecydowanie negatywne stanowisko, podobnie jak rząd PRL i ZSRR. Tak silne były tu wpływy lewicy. Dopiero dojście do władzy Margaret Thatcher zmieniło sytuację.

                Katyń to tylko jeden z przykładów, ale bardzo dobitny, tego czym jest polityka zagraniczna, propaganda i interes polityczny. Tego, że w polityce nie ma miejsca na sentymenty, sympatie i łzy. Bo polityka to gra. Gra o interes własnego i tylko własnego państwa. I tego powinniśmy się w końcu nauczyć. (M.I.)