a.zHolding Page



Oto się nad Krakowem złote blaski palą,
Król Zygmunt milcząc patrzy, jak Wisła się wije,
I wtedy dzwon uderzył! Ten sam, co dziś bije!
Bij! I porwij nas w swoje chyboty ogromne,
Wołaj: „Bądźcie jak tamci, to was nie zapomnę,
A wtedy ci, co przyjdą, gdy się wiek wasz prześni,
O was także pomyślą, słuchając mej pieśni…”
(Jan Lechoń)

Na początku maja artykuł w biuletynie traktuje zwykle o rzeczach pierwszej wagi- o Konstytucji 3 Maja, barwach narodowych, o wartości pracy jako takiej.  Dziś będzie nie inaczej, albowiem opowiem o rzeczy-symbolu, który towarzyszy nam od pięciuset już lat- o dzwonie Zygmunta. Tematu przedstawiać nie potrzeba. Już małe dzieci śpiewają „Jak długo na Wawelu, Zygmunta bije dzwon, tak długo nasza Wisła do Gdańska płynie stąd”. Dzwon Zygmunta jest częścią ekwipażu zwanego polskością, wrósł w naszą tradycję. Jest. Nie bije cyklicznie, ale głos jego zwraca uwagę na jakieś ważne wydarzenie czy rocznice. Stąd mówimy, że coś dzieje się „od wielkiego dzwonu”.

Jego głos Kraków po raz pierwszy usłyszał 13 lipca 1521r, a jego fundatorem był król Zygmunt I Stary. 9 lipca 1521 dzwon zawisł na wieży katedry na Wawelu. Wykonał go w krakowskiej ludwisarni Hans Beham z Norymbergi w 1520 roku. Aby zawiesić dzwon na wieży, zwanej Zygmuntowską, trzeba ja było podnieść i przebudować.

Dzwon Zygmunta wykonany jest z brązu- 80% jego masy to miedź, a 20% -cyna. Na jego kloszu znajdują się płaskorzeźby św. Zygmunta i św. Stanisława oraz Orzeł Biały i Pogoń litewska – herby obu państw Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Na kloszu widnieje także napis po łacinie, mówiący o tym, że dzwon ten ufundował król Zygmunt Stary na chwałę Boga i Bogurodzicy.

DEO OPT[IMO] MAX[IMO] AC VIRGINI DEIPARAE SANCTISQVE PATRONIS SVIS DIVVS SIGISMVNDVS POLONIAE REX|CAMPANAM HANC DIGNAM ANIMI OPERVMQVE AC GESTORVM SVORVM MAGNITVDINE FIERI FECIT ANNO SALVTIS.

Poniżej inskrypcji wytłoczona jest data MDXX i nazwisko Behema w języku łacińskim i niemieckim oraz jego gmerk (znak)

Dzwon Zygmunta nie przetrwał nienaruszony do dnia dzisiejszego. W wieku XIX trzy razy rejestrowano i naprawiano jego serce, ostatni raz w Wigilię roku 2000. Wtedy jednak postanowiono wymienić je na nowe. Pierwotne serce można oglądać przy wejściu na wieżę. Nowe jest dokładnie o 42 kg cięższe i waży 365 kg. Sam dzwon, mimo iż nie jest już największy w kraju (zdetronizowany przez dzwon z katedry w Licheniu w roku 2000) nadal imponuje rozmiarami.  Jego całkowita masa, wraz z jarzmem, łożyskami i huśtawką wprawiającą go w ruch to 12 600 kg. Serce, jak napisałam, waży 365 kg, a klosz 9650 kg. Średnica klosza to 242 cm, a wysokość wraz z koroną 241 cm. Daje to objętość 1,2 m sześciennego. Masa dzwonu bierze się także z grubości jego ścian. Mają one bowiem od 7 do aż 29 cm.

Dzwon odzywa się regularnie około 30 razy do roku, zawsze w te same dni. W Nowy Rok, Niedzielę Palmową, Wielkanoc, 3 maja, Boże Ciało, Wszystkich Świętych, 11 listopada i Boże Narodzenie. Poza tym dzwoni dla powiadomienia ważnych wydarzeniach o randze państwowej, np. bił 12 maja 1935 rok w dniu śmierci Marszałka Piłsudskiego, 16 października 1978 roku, kiedy Karol Wojtyła został papieżem oraz po ogłoszeniu śmieci papieża, w 40 rocznicę pontyfikatu i z okazji kanonizacji. Ponadto był użyty w dniach, kiedy ogłaszano wybór kolejnego papieża – Benedykta XVI (a także w dniu jego abdykacji) i Franciszka. Rozkazano także bicie w Dzwon Zygmunta po pożarze katedry Notre Dame w 2019 roku, po katastrofie rządowego samolotu i w czasie państwowych pogrzebów w 2010 roku oraz z okazji przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Pomimo swoich rozmiarów dzwon nie jest uruchamiany mechanicznie. Odpowiedzialni za to są dzwonnicy. Jest ich w sumie 12, a do miejsca pracy wchodzą po 144 schodach. Nie są to jednak jedynie członkowie Bractwa Dzwonników Wawelskich. Tych jest w sumie ponad 30. Są to dyrektorzy, historycy sztuki czy studenci. Wśród nich jest tylko jedna kobieta – historyk sztuki w Muzeum Narodowym Barbara Szyper. Ich przełożonym jest proboszcz katedry wawelskiej, który za każde dzwonienie, zgodnie z tradycją z czasów Zygmunta Starego, płaci dzwonnikom. Dzisiaj wynagrodzenie wynosi 22zł. Wedle zwyczaju środki te wydawane są zaraz po zejściu z wieży na regenerację sił w pobliskiej kawiarni. Przy dobrej pogodzie dźwięk Dzwonu Zygmunta słychać z kilkunastu km.

Z Dzwonem Zygmunta związane jest podanie, które uważam za godne przytoczenia. Opowiada ono 13 letnim chłopcu o imieniu Staś, który mieszkał u stóp Wawelu. Matka chłopca zmarła młodo, więc w zasadzie wychowywała go ciotka, która dbając o wykształcenie chłopca, posłała go do najlepszego gimnazjum Św. Anny w Krakowie. Staś zawsze, gdy tylko nadarzała się po temu okazji wsłuchiwał się w potężne tony Dzwonu Zygmunta. Pewnego razu wraz z kolegami z gimnazjum wdrapał się na Wieżę Katedry, gdzie   młodzieńcy jakimś sposobem rozkołysali serce Dzwonu. Wydarzenie to odnotował „Dziennik Polski”, informujący Krakowian, iż Zygmunt tym razem zadzwonił bez okazji. Kościelni zaprowadzili   urwisów do biskupa, a tam Staś przyznał się, że zrobił to dlatego, że chciałby Zygmunt tylko dla niego zadzwonił. Wtedy to padły słowa, które na całe życie zapadły w serce chłopca – „Dzwon Zygmunta bije tylko dla znakomitych mężów”. Staś poprzysiągł sobie, że zrobi wszystko, aby na to zasłużyć. Tak też się stało, bo chłopcem tym okazał się Stanisław Wyspiański, którego, w jego ostatniej drodze, żegnał dostojny głos Dzwonu Zygmunta. (M.I.)

Oto się nad Krakowem złote blaski palą,
Król Zygmunt milcząc patrzy, jak Wisła się wije,
I wtedy dzwon uderzył! Ten sam, co dziś bije!
Bij! I porwij nas w swoje chyboty ogromne,
Wołaj: „Bądźcie jak tamci, to was nie zapomnę,
A wtedy ci, co przyjdą, gdy się wiek wasz prześni,
O was także pomyślą, słuchając mej pieśni…”
(Jan Lechoń)

Na początku maja artykuł w biuletynie traktuje zwykle o rzeczach pierwszej wagi- o Konstytucji 3 Maja, barwach narodowych, o wartości pracy jako takiej.  Dziś będzie nie inaczej, albowiem opowiem o rzeczy-symbolu, który towarzyszy nam od pięciuset już lat- o dzwonie Zygmunta. Tematu przedstawiać nie potrzeba. Już małe dzieci śpiewają „Jak długo na Wawelu, Zygmunta bije dzwon, tak długo nasza Wisła do Gdańska płynie stąd”. Dzwon Zygmunta jest częścią ekwipażu zwanego polskością, wrósł w naszą tradycję. Jest. Nie bije cyklicznie, ale głos jego zwraca uwagę na jakieś ważne wydarzenie czy rocznice. Stąd mówimy, że coś dzieje się „od wielkiego dzwonu”.

Jego głos Kraków po raz pierwszy usłyszał 13 lipca 1521r, a jego fundatorem był król Zygmunt I Stary. 9 lipca 1521 dzwon zawisł na wieży katedry na Wawelu. Wykonał go w krakowskiej ludwisarni Hans Beham z Norymbergi w 1520 roku. Aby zawiesić dzwon na wieży, zwanej Zygmuntowską, trzeba ja było podnieść i przebudować.

Dzwon Zygmunta wykonany jest z brązu- 80% jego masy to miedź, a 20% -cyna. Na jego kloszu znajdują się płaskorzeźby św. Zygmunta i św. Stanisława oraz Orzeł Biały i Pogoń litewska – herby obu państw Rzeczpospolitej Obojga Narodów. Na kloszu widnieje także napis po łacinie, mówiący o tym, że dzwon ten ufundował król Zygmunt Stary na chwałę Boga i Bogurodzicy.

DEO OPT[IMO] MAX[IMO] AC VIRGINI DEIPARAE SANCTISQVE PATRONIS SVIS DIVVS SIGISMVNDVS POLONIAE REX|CAMPANAM HANC DIGNAM ANIMI OPERVMQVE AC GESTORVM SVORVM MAGNITVDINE FIERI FECIT ANNO SALVTIS.

Poniżej inskrypcji wytłoczona jest data MDXX i nazwisko Behema w języku łacińskim i niemieckim oraz jego gmerk (znak)

Dzwon Zygmunta nie przetrwał nienaruszony do dnia dzisiejszego. W wieku XIX trzy razy rejestrowano i naprawiano jego serce, ostatni raz w Wigilię roku 2000. Wtedy jednak postanowiono wymienić je na nowe. Pierwotne serce można oglądać przy wejściu na wieżę. Nowe jest dokładnie o 42 kg cięższe i waży 365 kg. Sam dzwon, mimo iż nie jest już największy w kraju (zdetronizowany przez dzwon z katedry w Licheniu w roku 2000) nadal imponuje rozmiarami.  Jego całkowita masa, wraz z jarzmem, łożyskami i huśtawką wprawiającą go w ruch to 12 600 kg. Serce, jak napisałam, waży 365 kg, a klosz 9650 kg. Średnica klosza to 242 cm, a wysokość wraz z koroną 241 cm. Daje to objętość 1,2 m sześciennego. Masa dzwonu bierze się także z grubości jego ścian. Mają one bowiem od 7 do aż 29 cm.

Dzwon odzywa się regularnie około 30 razy do roku, zawsze w te same dni. W Nowy Rok, Niedzielę Palmową, Wielkanoc, 3 maja, Boże Ciało, Wszystkich Świętych, 11 listopada i Boże Narodzenie. Poza tym dzwoni dla powiadomienia ważnych wydarzeniach o randze państwowej, np. bił 12 maja 1935 rok w dniu śmierci Marszałka Piłsudskiego, 16 października 1978 roku, kiedy Karol Wojtyła został papieżem oraz po ogłoszeniu śmieci papieża, w 40 rocznicę pontyfikatu i z okazji kanonizacji. Ponadto był użyty w dniach, kiedy ogłaszano wybór kolejnego papieża – Benedykta XVI (a także w dniu jego abdykacji) i Franciszka. Rozkazano także bicie w Dzwon Zygmunta po pożarze katedry Notre Dame w 2019 roku, po katastrofie rządowego samolotu i w czasie państwowych pogrzebów w 2010 roku oraz z okazji przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

Pomimo swoich rozmiarów dzwon nie jest uruchamiany mechanicznie. Odpowiedzialni za to są dzwonnicy. Jest ich w sumie 12, a do miejsca pracy wchodzą po 144 schodach. Nie są to jednak jedynie członkowie Bractwa Dzwonników Wawelskich. Tych jest w sumie ponad 30. Są to dyrektorzy, historycy sztuki czy studenci. Wśród nich jest tylko jedna kobieta – historyk sztuki w Muzeum Narodowym Barbara Szyper. Ich przełożonym jest proboszcz katedry wawelskiej, który za każde dzwonienie, zgodnie z tradycją z czasów Zygmunta Starego, płaci dzwonnikom. Dzisiaj wynagrodzenie wynosi 22zł. Wedle zwyczaju środki te wydawane są zaraz po zejściu z wieży na regenerację sił w pobliskiej kawiarni. Przy dobrej pogodzie dźwięk Dzwonu Zygmunta słychać z kilkunastu km.

Z Dzwonem Zygmunta związane jest podanie, które uważam za godne przytoczenia. Opowiada ono 13 letnim chłopcu o imieniu Staś, który mieszkał u stóp Wawelu. Matka chłopca zmarła młodo, więc w zasadzie wychowywała go ciotka, która dbając o wykształcenie chłopca, posłała go do najlepszego gimnazjum Św. Anny w Krakowie. Staś zawsze, gdy tylko nadarzała się po temu okazji wsłuchiwał się w potężne tony Dzwonu Zygmunta. Pewnego razu wraz z kolegami z gimnazjum wdrapał się na Wieżę Katedry, gdzie   młodzieńcy jakimś sposobem rozkołysali serce Dzwonu. Wydarzenie to odnotował „Dziennik Polski”, informujący Krakowian, iż Zygmunt tym razem zadzwonił bez okazji. Kościelni zaprowadzili   urwisów do biskupa, a tam Staś przyznał się, że zrobił to dlatego, że chciałby Zygmunt tylko dla niego zadzwonił. Wtedy to padły słowa, które na całe życie zapadły w serce chłopca – „Dzwon Zygmunta bije tylko dla znakomitych mężów”. Staś poprzysiągł sobie, że zrobi wszystko, aby na to zasłużyć. Tak też się stało, bo chłopcem tym okazał się Stanisław Wyspiański, którego, w jego ostatniej drodze, żegnał dostojny głos Dzwonu Zygmunta. (M.I.)