Z biuletynu

Od Bolesława, Łokietka, Leszka
Gdy jeszcze w Polsce Duch Pański mieszka,
Stał na ołtarzu przed mszą roraty
Siedmio-ramienny lichtarz bogaty.

A stany państwa szły do ołtarza, I każdy jedną świecę rozżarza:
Król — który berłem potężnem włada,
Prymas — najpierwsza senatu rada,
Senator świecki — opiekun prawa,
Szlachcic — co królów Polsce nadawa,
Żołnierz — co broni swoich współbraci,
Kupiec — co handlem ziomków bogaci,
Chłopek — co z pola, ze krwi i roli
Dla reszty braci chleb ich mozoli,

Każdy na świeczkę grosz swój przyłoży, I każdy gotów iść na Sąd Boży…


I tak rozpoczyna się kolejny rok liturgiczny. Wkraczamy w okres Adwentu – czas z jednej strony zadumy i skupienia, z drugiej radosnego oczekiwani. – „Znów się urodzi, umrze w cierpieniu, znowu dopali się świeca. Po ciemku wolność w jego imieniu jeden drugiemu obieca…” Że trochę za wcześnie? Wcale nie. Bo oto właśnie się rozpoczęło…

A wiec Adwent. Niezwykły to czas. Wzywa do nawrócenia oraz kieruje myśli ku sądowi ostatecznemu, ale i napawa nadzieją. Oczekujemy przecież narodzin Pana Jezusa oraz Jego powtórnego przyjścia w chwale. Tak było zawsze i tak będzie. Zamknijmy zatem na chwilę oczy i usłyszmy głos ligawki. Dla mniej obeznanych powiem, że to taka trochę trombita, coś w rodzaju dość dużego, bo jednometrowego rogu, który wzywał tradycyjnie na Mazowszu i Podlasiu na Roraty. Logawka to przy tym jeden z najstarszych polskich instrumentów. Głos ligawki jękliwy, ale i lekko melancholijny. Pasujący do otwartych przestrzeni mazowieckich pól. Ligawka stała się jednym z symboli Adwentu jakieś 200 lat temu. Po prostu pasowała. Dlaczego, że to właśnie pasterze jako pierwsi odwiedzili betlejemską stajenkę. I dlatego, że trąby przypominające ligawki, to w średniowiecznej ikonografii atrybut aniołów, ogłaszających sąd ostateczny. Przed wschodem słońca legacze budzili mieszkańców wsi na Roraty, przypominając o konieczności nieustannego czuwania. Mówią, że donośność trąb zwiększa granie nad studnią, z dachu domu lub w kierunku lasu. Nuty są nieznane, a w zapamiętaniu melodii pomagają tzw. przyśpiewy takie jak: Chodźcie tu, chodźcie tu, Bóg się wam rodzi czy mniej konwencjonalne, ale jakże śliczne – Wstawajcie psubraty, już czas na Roraty, Roraty. W czasie wojny głos ligawek zamilkł, bo okupanci zakazali gry na nich uważając, zapewne słusznie, że mogą one służyć do porozumiewania się z partyzantami. Obecnie tradycja wraca.

  A zatem Roraty. Nazwa pochodzi od pierwszych słów antyfony śpiewanej na wejście „Rorate coeli de super” — „Spuście rosę niebiosa”. Msza ta odprawiana jest przed świtem, symbolizując, iż ziemia cała pozostawała w ciemnościach błędu, gdy miał przyjść Jezus, światło świata. Z tą myślą do sześciu świec woskowych dodawano siódmą w pośrodku, wyższą, symbolizującą Najświętszą Pannę, która jak jutrzenka poprzedziła światło sprawiedliwości Chrystusa. Bo trzeba pamiętać, że Roraty to Msza odprawiana ku czci Najświętszej Maryi Panny. W Polsce najstarsze wzmianki o „Roratach” sięgają XIII wieku. Zwyczaj ten przyniosła do Polski prawdopodobnie błogosławiona Kinga z Węgier. Największą popularność i szczyt rozwoju „Roraty” osiągnęły w XVI wieku. Codziennego udziału w tej Mszy św. przestrzegali królowie Zygmunt Stary, Zygmunt August, królowa Bona, Anna Jagiellonka i Marysieńka Sobieska. Natomiast Zygmunt I Stary i Anna, jego córka starali się o to, aby w kaplicy królewskiej na Wawelu „Roraty” odprawiane były nie tylko w czasie Adwentu, ale przez cały rok raz na tydzień. Na ten cel przeznaczyli pewne fundusze i w 1545 roku utworzono specjalne Bractwo Rorantystów, którego zadaniem było odprawianie Mszy roratniej.

Z Roratami związany jest też piękny, zapoczątkowany już w średniowieczu zwyczaj, podkreślający eschatologiczny wymiar Adwentu. Odnotowany on został w 1739 r. przez franciszkanina Protazego Neweraniego. To o tym jest wiersz na wstępie. Przed Mszą w pierwszą niedzielę Adwentu przedstawiciele siedmiu stanów: król, biskup, senator, ziemianin, rycerz, mieszczanin i kmieć przynoszą do ołtarza zapalone świece „roratnice” i umieszczają je w lichwiarzu ze słowami: „gotów jestem na sąd Boży”. Według Neweraniego ceremonię tę wprowadził w Poznaniu Przemysław Pobożny, później zaś do Krakowa przeniósł ją Bolesław Wstydliwy, „uważając, że trzeba z wiarą świecącą dobrymi uczynkami na sąd Boski stawić się”. Jest to zwyczaj piękny i charakterystyczny tylko dla naszego kraju.

Adwent to także całe ogromne bogactwo tradycji, wierzeń, zwyczajów i przesądów. O tym też kiedyś będzie, bo to temat ogromnie malowniczy i ciekawy. Takie spojrzenie za zasłonę czasu w dawny świat. Inny, niewinny. Warto by pamięć o nim przetrwała nie tylko w książkach ale w naszej żywej pamięci. Byśmy podążając na roraty, potrafili zamknąć oczy i usłyszeć melancholijnego zawodzenie ligawy. Bo to wszak trąba anielska. (M.I.)