Polska Parafia Rzymsko-Katolicka w Leeds
pw. Matki Boskiej Częstochowskiej i Św. Stanisława Kostki


 

ZAPROSZENIE

Choć co roku świętujemy rocznicę Odzyskania Niepodległości postrzegając czyn zbrojny i wysiłek intelektualny naszych przodków, który po 123 latach niewoli doprowadził do restauracji Państwa Polskiego, jako ogromny dług pokoleń, który choć naszym upamiętaniem możemy spłacić. Rok 2018, przez swą symbolikę, jest szczególny. W tym roku pamiętać i świętować pragniemy, poprzez zorganizowanie obchodów tak w Polskim Ośrodku jak w samym Leeds, w dniu

13 października 2018.

Rozpoczną się one o godz. 10.00 Mszą dziękczynną w Katedrze Św. Anny. Mszy będzie przewodniczył Bp Wiesław Lechowicz delegat EP ds. Duszpasterstwa Emigracji Polskiej oraz przewodniczący Komisji ds. Polonii i Polaków za Granicą. We Mszy św. jak ufamy uczestniczył będzie także Bp. Marcus Stock.

 

Po Mszy św., pod Cenotaphem, gdzie rozpocznie się świecka część obchodów - złożenie wieńców pod pomnikiem, Apel Poległych i przemówienia. Potem udamy się do Ośrodka by tam wziąć udział w części artystycznej i towarzyskiej, mającej charakter tyleż uroczysty, co nieformalny. Nikogo z nas nie może w tym dniu zabraknąć.

 


 

 

PIERWSZE SPOTKANIE RODZICÓW DZIECI 1. KOMUNIJNYCH - w sobotę 20 października br. w ramach katechezy dla dzieci. Obecność OBOWIĄZKOWA. Przyprowadzając dzieci tego dnia na katechezę po prostu obowiązkowo zostajemy z nimi. Uroczyste wręczenie Różańców - w niedzielę 21 października.

 


 

PROCESJE  I  MODŁY  ZA  ZMARŁYCH  Z  OKAZJI  DNIA  ZADUSZNEGO:

1/ LAWNSWOOD –  w sobotę  3.11.br. o godz. 13.30 od bramy przy ul: New Adel Lane;

2/ KILLINGBECK –  w niedzielę 4.11.br. o godz. 14.00 Msza św. w kaplicy cmentarza i procesja

 

z Biuletynu ...



O prawdzie.

„Cóż jest prawda….” – te słowa znamy wszyscy. Gdyby nie źródło, pomyśleć by można, że wypowiedział je któryś ze współczesnych ideologów marksistowskich. A dlaczego? 

Jak zwykle chodzi o walkę dobra i zła, która toczy się na tym świecie od wieków i prawdopodobnie do dnia Sądu Ostatecznego toczyć się będzie. Zło używa coraz to nowych kostiumów i masek, by zwiększyć swą atrakcyjność, zadziwić, zwabić.

Gdzieś tak od końca wieku XIX na dobre zajęło się inżynierią społeczną na bazie marksizmu. To był iście diabelski i niestety skuteczny pomysł. Wystarczy spojrzeć na równię pochyłą wieku XX, by wyzbyć się co do tego wszelkich wątpliwości. Prawdziwy jednak szturm, po zwycięstwie rewolucji radzieckiej, marksizm przypuścił na niezdobyte okopy cywilizacji chrześcijańskie dopiero w latach ‘60. Jak zniszczyć system sprawnie funkcjonujący? Ano powolutku trzeba go dekonstruować. Zatem, jeśli mamy społeczeństwo, które jest zbiorowością racjonalnie myślącą, trzeba je tego racjonalizmu pozbawić. Nie jest to zadanie łatwe, bo ludzi, w większości cechuje posiadanie instynktu samozachowawczego. Mniejszość destruktywna ma więc pod górkę. Z genialną na swój sposób odpowiedzią na pytanie, jak mniejszość może wziąć pod but większość, wyszedł Herbert Marcuse w książce „Tolerancja represywna”. Pisałam już o tym kilka miesięcy temu przy okazji kwestii Tabu. Jak Państwo pamiętają, założeniem rozbicia jedności grupy, było pozbawienie tej grupy jej świętości. Bez niej, bez chronionego tabu staje się ona bezradna.

 A jeszcze bardziej, bez możliwości odpowiedzenia na zbeszczeszczania tabu w sposób je reaktywujący, czyli przez przykładne ukaranie. Stąd to brukanie świętości, bezczeszczenie krzyży. To nie głupota. To przemyślane działanie. Genialne w swej prostocie. Niemniej genialne jest założenie, że społeczeństwo należy wyrwać z okowów prawdy obiektywnej, by pozbawić je fizycznie i metaforycznie oparcia i zakorzenienia. Jeżeli nie będzie możliwości odwołania się do realnie, obiektywnie, istniejącej rzeczywistości – nastąpi destabilizacja wielopłaszczyznowa - emocjonalna, ideologiczna, moralna itd. W celu wykonania tego manewru odrealnienia świata, została stworzona przez kolejnych ideologów marksistowskich – Jurgena Habermansa i i Karla Otto Apela, koncepcja komunikacji społecznej. Jej podstawą był wymóg braku używania argumentów racjonalnych i konieczności wyzbycia się własnego zdania. Kompletne szaleństwo. No, ale cóż, gdy w nim była metoda. Podstawą zaistnienia tejże koncepcji na salonach był zwrot lingwistyczny, którego esencją było przekonanie, że rzeczywistość obiektywna nie istnieje. Każdy postrzega świat inaczej, więc każdy ma inny ogląd rzeczywistości. Co więcej, każde przekonanie jest tak samo dobre jak i złe, słuszne i niesłuszne.

Zatem opis świata konkretyzuje się dopiero przy jego omawianiu. W dyskursie. Nie w dyskusji, tylko w dyskursie właśnie. Ponieważ świat obiektywny nie istnieje, nie ma punktu odniesienia, który byłby stały dla wszystkich, a więc nie ma prawdy. Diabolicznie chytry koncept, przyznają Państwo. Wszyscy mają rację. Hurra? W sporach nie można przyjąć kryterium prawdziwości, bo prawdy obiektywnej brak. No ale dyskusja się toczy i co do świata otaczającego i reguł w nim panujących, jakoś porozumieć się trzeba. Czyli trzeba pójść na jakiś kompromis. I w ten sposób rodzi się kolejny szatański koncept - teoria prawdy uzgodnionej.

Państwo czytając to, zapewne myślą, po co mi to wszystko wiedzieć? Ano po to, że w tym szaleństwie tkwimy po uszy. Emanacją takiego zaprzeczenia rzeczywistości obiektywnej jest choćby genderyzm. Proszę rozejrzeć się dookoła. Jeżeli prawda nie jest obiektywna, tylko ustalana, to teraz trzeba się zapytać, przez kogo? Na pewno nie tych, którzy gotowi za wartości oddać życie. Przestrzenią, w jakiej toczy się ten cały dyskurs nad rzeczywistością jest tzw. intersubiektywność, czyli przestrzeń wykluczająca własny ogląd rzeczywistości. Miejsce, gdzie gotowi jesteśmy wszystko zaakceptować, skąd wyssano i subiektywizm i obiektywizm, idealnie puste, gdzie nic się nie liczy - ani doświadczenie,  ani wiedza, ani przekonania. Tam każdy ma równe prawo głosu i wypowiedź każdego jest równowarta – pani aktoreczki z serialu i polityka i profesora. W założeniu nie jesteśmy w stanie wartościować ich wypowiedzi, bo nie ma obiektywnego kryterium oceny. Każda durnota przejdzie. I przechodzi. Podstawą ważności argumentu jest tu „Roszczenia racji”. Chodzi o zgłoszenie roszczenia prawdziwości i poczekania czy nasze roszczenie zostanie uznane przez wszystkich. Czyli o prawdziwości zdania nie świadczy jego treść, ale fakt zaakceptowania go przez wszystkich. No dobrze, ale ludzie normalni powiedzą Państwo, nie muszą brać w tym udziału. Ano nie muszą, ale zostają w to wciągnięci, poprzez stygmatyzację, czyli ośmieszenie, opluwanie i poniżanie. Pamiętają Państwo moherowe berety? Polaków Żydożerców? Katolską inkwizycję. Ano właśnie. W ten sposób, strona, która jest wartościowsza, czyje się upośledzona. Gorsza. Tolerancja represywna w praktyce. Mniejszość bierze pod but większość. Dlatego nie wchodźmy z nikim w dyskurs, bo to jest wyrzeczenie się prawa do posiadania argumentów. Nie aspirujmy do nowomowy, do europejskości do intelektualizmu marksistowskiego. Nie warto. Niech nam wystarczy stara dobra dyskusja w znaczeniu scholastycznym, której zadaniem było

 

Czytaj wiecej [ >>> ]

Informacja



Msze Święte

Nd Pn Wt Sr Cz Pt So
9.30 10.00 10.00 11.00 10.00 10.00 8.30
11.00            
16.15 Harrogate -   1 i 3 niedziela miesiąca
Pontefract -   2 niedziela miesiąca
Normanton - 4 niedziela miesiąca
19.00       19.00 19.00 18.30

 

wiecej >>>


Wydarzenia

 



 

 



Znajdź nas ...


Newton Hill Road
Leeds
LS7 4JE